11 Ścieżka 11
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (2)
Dziecko z rakowatego łona.
Pozwalamy im spać. Dniem i nocą. Nowym
mówimy: tu się zdrowo sypia. Tylko w niedzielę
na odwiedziny częściowo ich się budzi.
Pożywienia jeszcze trochę przyjmują. Plecy
są raną. Widzisz te muchy? Czasem
myje ich siostra. Jak się zmywa ławy.
Tu już pęcznieje zagon na każdym łóżku.
Mięso upodabnia się do pola. Żar uchodzi.
Soki gotowe do wycieku. Ziemia woła.
slowa:GOTTFRIED BENN
w przekładzie Kazimierza Karkowskiego
Ten rząd to są łona w rozkładzie,
a w tym rzędzie rozpadające się piersi.
Przy łóżku śmierdzi łóżko.
Siostry zmieniają co godzinę.
Podnieś spokojnie kołdrę.
Spójrz, ta bryła tłuszczu i zgniłe soki
Kiedyś jakiemuś mężczyźnie były wszystkim,
Znaczyły ekstazę i ojczyznę.
Chodź, spójrz na tę bliznę na piersi.
Czu wyczuwasz ten różaniec miękkich węzłów?
Pomacaj lekko. Ciało jest nieczułe i nie boli.
Ta tutaj krwawi jak z trzydziestu ciał.
Nikt nie ma tyle krwi.
A tej znów wycięto przed porodem